Small Town Rules Baby!

S

Właśnie przyjechałeś do małego miasta o populacji liczonej w miliardach. Tu wszyscy się znają. Nikt nie jest anonimowy. Niestety, nie znają ciebie. Ty jesteś obcy. Jesteś komiwojażerem. Sprzedajesz swoje produkty, od drzwi do drzwi. Jak każdy obcy musisz poznać prawa, które rządzą tą mieściną, wpasować się. Zostać swojakiem. Do tego czasu nie licz na to, że ktoś od ciebie kupi. Ludzie mają pełne spiżarnie, nie myśl ,że sprzedajesz wodę na pustyni.

Mniej więcej w takiej sytuacji jest każdy zakładający sklep internetowy. Bez opinii, bez renomy. Jeśli mają szczęście to mają zbudowaną pozycję w offline i ponad 100 sklepów naziemnych. Jakichś klientów, markę. Nie ułatwiajmy sobie jednak niepotrzebnie zadania. Ci „szczęśliwi” mają zarządy, które muszą przekonać, ograniczenia korporacyjne, procedury i polityki. Nikt nie ma łatwo. Jak, zanim skończą się pieniądze stać się dla klientów „ich księgarnią”, „Moja perfumerią” a ze sprzedawcy stać się „Panem Jackiem/Markiem/Pawłem”.

1. Komentarze i opinie

Istnieje ryzyko, że będziesz musiał sprzedawać produkty z minimalną lub zerową marżą przez chwilę na początku, żeby uzyskać wiarygodność i pierwsze 100 pozytywnych komentarzy. Jeśli jesteś nowy, nie masz wiele do zaoferowania, poza niską ceną i dobrą obsługą klienta. Co innego gdy będziesz miał 6000 opinii z czego 99.9% pozytywnych. Oczywiście, twój sklep może być ładny, ale raczej nie będzie ładniejszy niż konkurencji. Nie masz wiedzy, którą oni posiedli. Nie masz odpowiedniego budżetu. No, chyba, że masz budżet. Wtedy w zakładce kontakt możesz kupić nieco wiedzy 😉

2. Liderzy Opinii i Strategia księżyca.

Jak każde miasteczko internet ma, elitę, której głos jest słuchany przez innych. Mówcy, vlogerzy, blogerzy, autorzy książek. Jest ich znacznie więcej niż  w jakimkolwiek mieście i nie wszyscy są świadomi swojej siły. Wielu z nich jesteś w stanie łatwo pozyskać. Wielu nawet za darmo. Jeśli dobrze przygotowałeś się do odpalenia sklepu być może masz już z nimi jakieś relacje. Jeśli masz księgarnię to nie problem, żeby zaprosić kilkudziesięciu autorów, którzy sprzedają po kilka tysięcy książek do tego, żeby złożyli na 50 książkach swoje podpisy a potem sprzedawać je w tempie 1 autor / 1 dzień. To też są ludzie i też chcą zarobić. Możesz też założyć się z Grześkiem Marczakiem , że nie sprzeda się x przedmiotów za pomocą jego Antyweb. Niby nie problem a większość małych księgarni internetowych tego nie robi…

3. Unikalny asortyment – Poszetka.com

Oczywiście istnieje możliwość, że uda ci się znaleźć wspaniałą niszę i twoich produktów nikt jeszcze w mieście nie sprzedaje. Oczywiście, 98% ekomersowców uważa, że im się uda a później dokładnie tylu się nie udaje. Ale udało się twórcom sklepu poszetka.com, który zaczynał od handlu ekskluzywnymi poszetkami, które stanowiły bardzo deficytowy towar w Polsce a dziś poszerzył ofertę o krawaty, szale, muchy i inne dodatki do klasycznej męskiej garderoby. Radzą sobie świetnie sprzedając małe, ekskluzywne, drogie produkty do najlepszej możliwej grupy docelowej – eleganckich, bogatych mężczyzn. Eh, tyle wygrać.

Ale pamiętaj! Komiwojażerów było tu przed tobą wielu i mało który został swojakiem ze sklepem przy głównej ulicy. Większość zatłuczono lub wygnano. Czasy niskich barier wejścia, taniochy w mieście odchodzą w zapomnienie. Poza strategią nr. 3 niewiele da się zrobić nie mając kilkuset tysięcy złotych. Z drugiej strony najlepsi mają obroty liczone w dziesiątkach, setkach milionów złotych, a Polski e-commerce się dopiero zaczął. Prawdziwe pieniądze dopiero przed nami. Jeśli więc zakładasz sklep z myślą o kilkudziesięciu tysiącach obrotu miesięcznie przemyśl to jeszcze raz. To co dla ciebie jest sufitem, powinno być podłogą. Przyszłość należy do tych, którzy potrafią myślą o dużych cyfrach. Im szybciej się tego nauczysz tym lepiej dla ciebie.

Brace Yourselves.

Money is coming.

PS. Jeśli podobał ci się ten post zapisz się na mój nieregularny newsletter – dzięki temu nie przegapisz następnego wpisu.

O autorze

Bartosz Majewski

CEO / founder of Casbeg. Before that Bartosz was a Cofounder and Sales Director of a B2B startup where in 3.5 years his team acquired 1000 clients from 41 countries. During a decade he closed more than 7 million dollars worth deals.

6 komentarzy

    • Rób matmę panie ironisto.

      Np:
      Cel – milion przychodu miesięcznie.
      Marża 15%.
      Cel jeśli chodzi o zysk przed opodatkowaniem i kosztami to 150.000 PLN
      Koszt pozyskania ruchu liczymy z grubza jako 10 groszy za 1 UU
      Konwersja dla uproszczenia to 1% a koszyk zakupowy to 200 PLN
      Czyli:

      500.000 UU miesięcznie x 10 groszy x 1% konwersji x 200 złotych jednostkowego zakupu –

      Koszt zakupu takiej ilości userów to 10 gr x 500.000 = 50.000 PLN
      Koszt sklepu internetowego to nie mniej niż 10.000 PLN
      Koszt specjalistów, logistyki, paczkowania, organizacji to luźno licząc 50.000 PLN jeśli jesteś one man army i znasz się na wszystkim.

      Już wyszło 110.000 PLN a to tylko bardzo pobieżne wyliczenia.

      Ps. W firmie w której pracuje nie da się kupić sklepu poniżej 40.000 PLN.

  • ładne wyliczenia, ale z takim blefem to do Sz.P. klienta.

    ile masz doświadczenia w e-commerce i ile takich sklepów zrobiłeś? czy tylko suchy lans i cyferki od szefa? :)))

Najnowsze wpisy

Kategorie

Archiwa