Transparencja, której nienawidzisz

T

Przez ostatnich kilka lat stawałem się coraz bardziej osobą publiczną – w swojej pozbawionej większego znaczenia, branżowej skali. Motywacje były różne. Parcie na szkło, budowa reputacji, szlifowanie umiejętności pisania albo występowania publicznie czy chęć zbierania leadów i załatwienie komuś pracy. Doszło do tego, że publikuję co miesiąc update dotyczący firmy, którą prowadzę. Dlatego myślę o transparencji sporo.

Fundamenty naszych społeczeństw są oparte na dużych instytucjach. Biznes. Hollywood. Sądy. Szpitale. Celebryci. Sierocińce. Duże instytucje mają to do siebie, że mają dużo zakamarków. W tych zakamarkach dzieją się rzeczy, których nie akceptujemy. Nie widzimy ich – bo w zakamarkach bywa ciemno. Mamy inne sprawy na głowie niż myślenie o zakamarkach dużych instytucji. 

W sierocińcach pewnie jest do dupy. Ale większość z nas nie wie nawet, gdzie mieści się jakiś sierociniec – nie wspominając o tym, jakie konkretnie “do dupy” tam jest. Inną dużą instytucją są na przykład najwięksi pracodawcy na świecie. Walmart zatrudnia 2.2 miliona ludzi – w tym 1.5 miliona w USA. Uśredniając na 100.000 obywateli USA 5.35 co roku zostanie zamordowanych. Przyjmując dla uproszczenia, że 1 morderstwo = 1 morderca oraz, że pracownik Walmartu jest reprezentatywny dla ogółu populacji (nie jest) moglibyśmy przyjąć, że pracownicy Walmartu popełniają średnio ponad 1 morderstwo tygodniowo. Dużo, prawda? Nawet jeśli za żonglerkę statystykami w taki sposób Janina Bąk już nigdy nie zaśmiałaby się z mojego żartu – rozumiecie, co próbuję przekazać.

Fundamenty instytucji, o których piszę, podlegają kontroli społecznej silniejszej niż kiedykolwiek. Dzieje się tak, ponieważ media są zdecentralizowane i współtworzone przez użytkowników, a koszt ich współtworzenia jest minimalny – ot tyle, co wysłanie tweeta. Jest Wikileaks. Są whistleblowerzy, na których można się wzorować. Dodanie komentarza na goworku (niestety anonimowego) kosztuje minuty. Można też zrobić film dokumentalny i sfinansować go społecznościowo. Każda tego typu sytuacja oświetla reflektorem jakiś mały lub duży zakamarek, który dotąd był całkowicie ciemny. Przykłady są oczywiste: 

  • #metoo w hollywood i Dolinie Krzemowej. 
  • Dokument Tomasza Sekielskiego o pedofilii w polskim kościele. 
  • Rewelacje nt. Tigera Woodsa.

W czasach przed masowym Internetem można było ukręcić łeb jakiejś sprawie. W 1999 (o ile prawdą jest to, co pisał Tomasz Lis w swojej książce „Nie tylko fakty„) film ze słaniającym się w Charkowie prezydentem Kwaśniewskim prawie nie wyciekł. Między złożeniem propozycji korupcyjnej, a publikacją artykułu “Ustawa za Łapówkę, czyli przychodzi Rywin do Michnika” minęło pół roku. I poza 2 malutkimi publikacjami nikt o tym nie napisał – choć w środowisku dziennikarskim była to wiedza dość powszechna. Nie sądzę, żeby dziś taka sytuacja była możliwa.

Zjawisko, o którym rozmawiamy, obejmuje kierowców i pasażerów Ubera. Wynajmujących i goszczących na AirBnb. Małe firmy na Goworku i rodzinne restauracje na Tripadvisorze. Kupujących i sprzedających na Allegro. Prelegentów I Love Marketing oraz SalesAngels. Software house’y na Clutchu. Produkty IT na Capterze. Wszyscy mamy gwiazdki, a przy gwiazdkach komentarze. W tym sensie black mirror już tu jest. A tam gdzie go nie ma – mocno go brakuje

Ci z nas, którzy mają coś na sumieniu, będą oświetlani reflektorem przez swoich największych przeciwników. Nadal w wielu środowiskach obowiązuje zasada, że „swoich się nie rusza”. Nieliczne wyjątki, takie jak biografie “Kapuściński: Non fiction” czy “Tu byłem. Tony Halik”, które zostały napisane z dużą serdecznością wobec prześwietlanych postaci. One spowodowały negatywne reakcje (tu czy tu) przedstawicieli środowisk, z których wywodzili się autorzy.

Kościół został zlustrowany przez Tomasza Sekielskiego w „Tylko nie mów nikomu”, a wcześniej w „pedofilach” Sylwestra Latkowskiego. Tak jak środowisko Gazety Wyborczej w Michnikowszczyźnie Rafała Ziemkiewicza oraz „Trzech kumplach” Ewy Stankiewicz. Ale to będzie działo się raczej w masowym Internecie, zamiast w niszowych książkach i filmach dokumentalnych, które mało kto obejrzy.

A tam, gdzie nie znajdą się chętni do upubliczniania, wydarzą się ataki hakerskie. Jak w lipcu 2015, gdy Ashley Madison, strona ułatwiająca zawieranie związków pozamałżeńskich została zhackowana. Skutkowało to upublicznieniem danych odwiedzających ją ludzi. A nie było ich mało – w miesiącu ataku strona miała 46 milionów użytkowników. 

Źródło napięć jest w tym, że istnieje rozdźwięk między tym, co pokazujemy na zewnątrz a tym, co dzieje się tak naprawdę. Nikt nie wrzuca na Instragrama zdjęć, na których płacze. Nikt nie chwali się na Twitterze sprzeczką małżeńską. Nikt nie publikuje na fejsie postów o tym, jak przekręca swoich klientów albo wykorzystuje dostawców. Gdy patrzymy w lustro często nie podobamy się sobie, ale nie chcemy o tym myśleć. Im bardziej się sobie nie podobamy – tym rzadziej chcemy patrzeć w lustro. Ci z nas, którzy nie chcą patrzeć w lustro najbardziej – zostaną do tego prędzej czy później zmuszeni. W świetle silnych reflektorów.

Wydaje się, że nie ma przed tym ucieczki. Wszyscy prowadzimy dużo bardziej publiczne życie niż nasi równolatkowie 15 lat temu i ten trend raczej nie cofnie się z dnia na dzień. Wydaje się, że jedyną skuteczną strategią obrony przed transparentnością jest się utransparentnić zanim zrobią to za nas inni. Ja próbuję – z jako-takim powodzeniem. Przyniosło mi to klientów, wielu potencjalnych współpracowników i rozgłos w moim mikro-branżowym, pozbawionym znaczenia bąbelku.

Naturalnie są ludzie lepiej przygotowani na to, żeby zyskiwać na tym zjawisku. Warren Buffet powtarza swoim menedżerom:

“If you lose money for the firm I will be understanding. If you lose reputation I will be ruthless.” 

Pewnie dlatego cieszy się tak silną reputacją tak długo.

O autorze

Bartosz Majewski

CEO / founder of Casbeg. Before that Bartosz was a Cofounder and Sales Director of a B2B startup where in 3.5 years his team acquired 1000 clients from 41 countries. During a decade he closed more than 7 million dollars worth deals.

Dodaj komentarz

Najnowsze wpisy

Kategorie

Archiwa